Za nami odcinek z JSA. Podzielcie się opinią
UWAGA SPOILERYCóż mogę powiedzieć. Nie ma rewelacji na pewno. Jeżeli chodzi o charakter i postacie JSA przedstawione w SV to zdecydowanie najbardziej podchodzi mi Hawkman. Konkretny gość nie ma co. Jego konflikt z GA był super. Natomiast ta sama postać dostaje automatycznie ode mnie najgorszą ocenę jeżeli chodzi o efekty. Tandetą biło na maksa - chodzi o skrzydła. Również latanie tak uproszczone, że hej. SZTUCZNE! Fr Fate i Stargirl jak na taki serial całkiem przyzwoicie.
Natomiast kolejna tandeta to osprzęt Allana Scotta (pierścień i bateria wyglądały jak zabawka dla dzieci poniżej lat 5). To mnie utwierdziło w przekonaniu, że absolutnie nie chce widzieć GL w smallville. Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić jakie by były efekty pierścienia.
Nie zawiodłem się szczególnie na tym odcinku gdyż od początku nie stawiałem mu wysokiej poprzeczki. Dlatego też się szczególnie nie rozczarowałem. Marsjanin odzyskał moce to na duży plus - tak samo jego ubiór - od razu kojarzy się z jego komiksowym uniformem. Good. Najwyższy czas. I nareszcie pokazali kolejną jego zdolność - przenikalność. Więcej marsjanina! Rozmowa Lois z Fate'm na plus również. Coś się lekko poruszyło w stronę budowania Supermana. Lois będzie powodem powstania Supermana jakiego znamy. Mamy zgodność z komiksem - wystarczy.
Amanda Waller i Tess bez rewelacji ale znośnie.
Aha miło, że wspominano, żeby strażnica była nie tylko miejscem działań ale też miejscem na herbatkę. Najwyższy czas aby Marsjanin zaczął koordynować działania grupy, tak żebyśmy już Chloe nie potrzebowali. I co najważniejsze strażnica powinna być domkiem dla bohaterów, miejscem gdzie odpoczną, pogadają -- zaraz mi się przypomniały odcinki animowanej JL gdzie bohaterowie pili, jedni razem, spędzali czas. Tak to widzę.
Aha i w końcu trochę więcej walki.
I jeszcze na koniec - fabuła - zerżnięta z Watchmen
Ocena I tak daję 5/6 Jak na taki serial.