Parallax powraca! Uga-buga! Dramatyczna muzyka! Werble! Cliffhanger! Yeah! <Pada wyczerpany i cieszy się jak głupi do sera>
Przynajmniej tak wyobrażam sobie Geoffa Johnsa przy pracy nad pięćdziesiątym numerem Green Lanterna. Ale nie będę się tu zżymał dziś nad Blackest Night jako takim, ani nad samym Johnsem, tylko nad tym nieszczęsnym słowem „cliffhanger” i sprawami które się z nim wiążą. Jeśli ktoś nie wie o co chodzi, to pozwolę sobie wyręczyć Was w googlowaniu i sam zacytuję Profesora Wikipedię. „Cliffhanger (ang. "zawieszenie na krawędzi klifu") - zabieg stosowany w filmach(zwłaszcza w serialach) i powieściach, polegający na nagłym zawieszeniu akcji w sytuacji pełnej napięcia, w której główni bohaterowie znajdują się w trudnej sytuacji, nawet zagrożenia życia.”
Jak wszyscy dobrze wiemy zabieg ten jest stosowany również w komiksach. Może nawet przede wszystkim w komikach. Natura komiksów jest taka (tych o których mowa na tej stronie i jej podobnych) że poza okazjonalnymi graphic novel czy one-shotami mamy tu do czynienia z seriami ukazujących się co miesiąc (przynajmniej w założeniu, o tym za moment) zeszytów. I właściwie co zeszyt, to cliffhanger. Żeby czytelnik w napięciu czekał na ciąg dalszy, czyli za miesiąc kupił kolejny numer. Nic w tym złego kiedy historia daje się sensownie podzielić na takie rozdziały. Ale niestety nie zawsze tak jest…
Od Blackest Night zaczęliśmy, do niego teraz wróćmy bo będzie nam tu służyć za przykład. Z całą pewnością nie tylko ja odnoszę wrażenie, że najważniejszy event DC znacząco obniża loty, niemal z numeru na numer (mowa tu i o głównej mini-serii i o Green Lantern). Najczarniejsza Noc trwa i trwa, fabuła od pewnego momentu zdaje się stać w gruncie rzeczy w miejscu, ale za to koniec każdego kolejnego numery znaczy następny punkt kulminacyjny widowiskowo rozrysowany na całą stronę, albo nawet dwie. Nie są to zwykłe „koniec numeru, ciąg dalszy nastąpi” momenty. O nie. To są „Nekron przybywa! Parallax wraca! Wszyscy zostają latarnikami! Superman Die!” momenty. Z przykrością muszę stwierdzić, że po złożeniu do kupy tego co dotąd otrzymaliśmy wygląda to tak, jakby całą strukturę BN napędzało wyłącznie dostarczanie kolejnych cliffhangerów. Spójrzcie sobie, jak ta historia wygląda poskładana w całość, a nie czytana jako pojedyncze zeszyty. Trochę dziwnie, prawda? Infinite Crisis jakoś zebrany w jedną całość nie prezentuje tej dziwacznej skokowej dynamiki „kilkadziesiąt stron, duże bum, kilkadziesiąt stron, duże bum…” Tworzy spójną płynną narrację. Oczywiście, to również była comiesięczna mini-seria. Ale seria przemyślana. Czy BN zasługuje na takie określenie- zaczynam wątpić. Może gdyby Johns napisał BN jako całość, a nie powieść w odcinkach to wszystko wyglądałoby jak należy, tak jak obiecywaliśmy to sobie na początku? Mnie przynajmniej wydaje się to bardzo możliwe. Dziwne, niepotrzebne cliffhangery znajdziemy oczywiście w wielu historiach, Blackest Night przywołuję tu po postu jako przykład świeży i bardzo wyraźny. Ale wystarczy przypomnieć sobie niczemu z punktu widzenia historii jako całości nie służącą scenę z dziwacznym kostiumem Two-Face’a w Batman #690, żeby zobaczyć że to zjawisko nie ograniczone do BN czy w ogóle eventów.
Z resztą uparte trwanie przy wydawaniu komiksów jako zeszytowych serii prowadzić też może do innych niezbyt radosnych konsekwencji. Spójrzmy na takie „Flash: Rebirth”. Kolejne numery serii w pewnym momencie stały się niemal tym czym Duke Nukem Forever dla gier komputerowych, kolejne opóźnienia uczyniły z serii o Najszybszym Człowieku Świata farsę. Nie wiem, może to ja jestem dziwny, ale gdybym wiedział że w przerwach między kolejnymi numerami zdążę niemal zapomnieć co się dokładnie wydarzyło ostatnio, to podarowałbym sobie czytanie serii w tej nieznośnej formie.
Kiedy przeczytałem pierwszy raz o nadchodzących w tym roku komiksach spod znaku Earth-One, to wiecie co mnie najbardziej ucieszyło? Nie potencjalnie dobra okazja na rozruszanie na nowe Supermana i Batmana. Nie nazwiska autorów. Najbardziej ucieszyło mnie, że to wszystko dostanę w formie graphic novel, a nie kolejnych mini-serii, maxi-serii, czy innych nie wiadomo co-serii. Prawda jest taka, że czasem dziwię się że komukolwiek chce się kupować kolejne zeszyty, zamiast zaczekać na wydanie zbiorcze- w moim przekonaniu dopiero w tej formie naprawdę widać z jaką historią mamy do czynienia. Wszystko zostanie przeczytane i uczciwie ocenione jako całość, którą przecież ma tworzyć.
Oczywiście, że wiele wybitnych, nawet najwybitniejszych komiksów pierwotnie ukazało się w formie zeszytowych serii. Ale kiedy czytacie Strażników albo New Frontier, to tego nie widać prawda? Czyta się po prostu jedną, spójną całość. Strażnicy ukazali się jako dwunastoczęściowa seria bo mają dwanaście rozdziałów. Nie na odwrót. Bo wszystko jest w porządku póki to forma służy treści. Pozwólmy żeby było odwrotnie i… no cóż, podziwiajmy badziewny powrót Parallaxa.
Autor: Breja
Przestrzeń kosmiczna niedaleko stacji badawczej Psionów. Tigorr po raz kolejny próbuje wezwać przez komunikator Elu. Niestety ten nie odpowiada. Tymczasem Doc kończy rekonstrukcję substancji sprzed tysięcy lat, która posiada zabójczy wpływ na Starro. Zamacza w niej jedną ze specjalnych rzutek. W tym momencie rozgwiazdy znajdując...
No i zaczęło się. Epickie wydarzenie, które na zawsze ma odmienić oblicze dwóch najwspanialszych łuczników DC Universe można uznać za rozpoczęte. Po zapoznaniu się z komiksem wprowadzającym mogę powiedzieć jedno - J.T Krul , wschodząca gwiazda wydawnictwa, znakomicie wywiązuje się z powierzonego mu zadania. Jednakże pomimo ...
Clifford siedzi na plaży obok pomostu. Opowiada jednej z dziewczyn pracujących na wyspie o ostatnich wydarzeniach. Tłumaczy jej, że po zniknięciu wewnątrz portalu trafili w sam środek walki pomiędzy Czarnymi Latarnikami, a innymi korpusami. Ostatecznie pojedynek zakończył się zwycięstwem Zielonych Latarni i ich sprzymierzeńców, ...
Jakie wydawnictwo, taki pogromca. W każdym znaczącym i szanującym się komiksowym uniwersum musi pojawić się ktoś (najczęściej jest to były żołnierz), kto stanowi wydawniczą, jednoosobową armię. Najbardziej znanym przedstawicielem tego typu postaci jest Punisher z wydawnictwa Marvel, ale można wymienić i wielu innych mu podobnych...
Constantine odwiedza miejsce w Newcastle, w którym znajdował się klub Casanova, gdzie doszło do straszliwych wydarzeń i zaczyna wspominać.
Przybył tu wraz z grupą swych znajomych, Frankiem, Judith, Ann-Marie, Ritchiem, Garym i Benjaminem, na wieść o tajemniczych wypadkach mających miejsce w okolicy. Na miejscu w piwnicy odnajdu...
Kiedy jakaś seria zdobywa dość sporą popularność, wydawcy często starają się to wykorzystać i za jej pośrednictwem próbują wypromować jakiś inny swój produkt. i tak w skrócie można opisać dwudziesty pierwszy numer serii The Authority, który stanowi taką właśnie akcję promocyjną. Oto bowiem na jeden tylko numer, za sterami serii ...
| Odp: Ankieta do licencjatu wysłane przez Diablo | Dzisiaj o 22:53:48 |
| Odp: Film Dokumentalny o DC wysłane przez Krypto | Dzisiaj o 22:50:36 |
| Odp: [K] Rise and Fall wysłane przez LukeSpidey | Dzisiaj o 22:49:08 |
| Odp: Film Dokumentalny o DC wysłane przez Diablo | Dzisiaj o 22:45:49 |
| Odp: Polskie i po polsku wysłane przez Diablo | Dzisiaj o 22:36:57 |
| Odp: Pytania o serie DC wysłane przez kelen | Dzisiaj o 21:57:26 |
| Odp: Pytania o filmy z bohaterami DC wysłane przez Diablo | Dzisiaj o 21:06:33 |
| Odp: znaffcy wysłane przez Damex | Dzisiaj o 20:30:40 |