Złote Boostery 2009

Koniec roku to dla wielu okres, w który podsumowuje się mijające 12 miesięcy. W związku z tym Redakcja DCM postanowiła podsumować rok 2009 i wyróżnić komiksy, twórców oraz wydarzenia, które najbardziej zapadły w pamięci.

 

W tym roku po raz pierwszy rozdajemy ZŁOTE BOOSTERY wyróżniające najlepszych z najlepszych w 11 kategoriach. Poniżej możecie zapoznać się z naszym wyborem.

 

 

 

 

 

 

 

SCENARZYSTA

Geoff Johns        Peter J. Tomasi            Paul Dini

AMEN: Geoff Johns – GREEN LANTERN vol. 4 i BLACKEST NIGHT czyta się jednym tchem. Za utrzymywanie takiego poziomu należy się nagroda. Joshua Dysart - w UNKNOWN SOLDIER świetnie przedstawia rozterki trapiące głównego bohatera. Paul Dini - nie tylko za swoje prace komiksowe, ale także za bardzo fajny scenariusz do gry BATMAN: ARKHAM ASYLUM.

ARTICLES: Peter J. Tomasi głównie za THE MIGHTY, ale i za inne komiksy. Utrzymuje stałą, wysoką formę. Gail Simone – SECRET SIX vol. 2 i więcej chyba nie potrzeba. Grant Morisson - jestem kontrowersyjny... ale trudno.

BREJA: Geoff Johns za GREEN LANTERN vol. 4 i BLACKEST NIGHT - świetnie napisane widać, że rozumie i „czuje” postacie i DCU, a że BN rozwleczono po zbyt wielu tie-inach to już nie jego wina. Paul Dini - jak zawsze dobre scenariusze, przede wszystkim BATMAN: STREETS OF GOTHAM. Nie spodziewałem się, że po wszystkim, co nawyrabiał Morrison któraś z nowych bat-serii się tak uda. Tony Daniel nieźle sobie radzi w BATMANIE, ale przede wszystkim BATTLE FOR THE COWL wyszło mu zaskakująco dobrze. Gdyby zamiast niepotrzebnych tie-inów była dwa więcej numery głównej serii to mielibyśmy jak sądzę event wart męczenia się wcześniej z koszmarkami Morrisona.

BUCK10: Para Greg Rucka & James Robinson - ja bym ich traktował jako całość, ze względu na przenikające się wydarzenia w obu tytułach z Supermanem. Właśnie za to należy im się głos, bowiem wspaniale pogmatwali losy eSa, mieszkańców Metropolis, sprzymierzeńców i wrogów Kal-Ela oraz całej masy innych, mniej znanych postaci. Grant Morrison za rewelacyjną moim zdaniem serię BATMAN AND ROBIN. Tony Bedard - poczytajcie R.E.B.E.L.S., a przekonacie się, dlaczego on, a nie Geoff Johns hehe.

BUDDY BAKER: Paul Dini - zwłaszcza za jego nowe gothamskie serie, w których można znaleźć kilka prawdziwych perełek. Geoff Johns - przede wszystkim za to, że ten facet już od ładnych paru lat nie schodzi poniżej pewnego, naprawdę wysokiego poziomu, a każda kolejna seria za jaką się bierze okazuje się strzałem w „10”. Peter J. Tomasi - wprawdzie stworzył kilka świetnych scenariuszy do GREEN LANTERN CORPS vol. 2, ale o jego miejscu wśród tej trójki zadecydowała przede wszystkim jego rewelacyjna współpraca z Keithem Champaigne w THE MIGHTY, która to seria jest dla mnie jednym z objawień ostatniego roku.

DAMEX: Geoff Johns za Lanternów i wszystko, co napisał w minionym roku. Peter J. Tomasi - zdarzało mu się popełnić lepsze numery GREEN LANTERN COPRS vol. 2, niż Johnsowi GREEN LANTERN vol. 4. Tony Daniel - świetny rysownik i lepszy, niż można się spodziewać scenarzysta, który naprawdę czuje klimaty Batmana.

ECLIPSO: Geoff Johns - czarodziej, czego by się nie dotknął wychodzi mu znakomicie. Obecnie bezkonkurencyjny w swoim fachu, jeśli chodzi o Uniwersum DC. Peter J. Tomasi - czytałem głównie jego GREEN LANTERN CORPS vol. 2, ale to mi wystarczy, aby zauważyć jak ciekawe teksty potrafi wymyślić. Tony Bedard -  w rewelacyjnym stylu przywrócił Doxa do świata DC. Dzięki niemu nowy R.E.B.E.L.S. jest tak ciekawy i wciągający.

GAMART: Geoff Johns, Peter J. Tomasi.

JOEY: Paul Dini za to uchwycenie klimatu TASu w swoich najnowszych bat-seriach. Geoff Johns głównie za sam fakt, że każdy komiks z jego udziałem zbiera jak najwyższe noty i nie wygląda na to, aby w najbliższym czasie to się zmieniło. Peter J. Tomasi zasługuje na ogromny szacunek za nowatorsko przeprowadzoną serię THE MIGHTY oraz za spory wkład w jeden z tytułów o Zielonych Latarnikach.

LOKUS: Cóż, nie mam wątpliwości, że na wyróżnienie zasługuje ten zły, niedobry, słabo piszący i przewidywalny Geoff Johns (pozdrawiam Goldface’a). Facet sprawił, że GREEN LANTERN stał się moją prawie-ulubioną serią z głównego Uniwersum DC, a na ADVENTURE COMICS spojrzałem bardzo przychylnym okiem i to pomimo mojego eSowego wstrętu. Spośród reszty scenarzystów bardzo podobały mi się prace Grega Rucki i Paula Diniego, dzięki którym bat-uniwersum znów stało się zdatne do czytania. Zwłaszcza po ostatnich rozróbach Granta Morrisona.

LUKESPIDEY: Geoff Johns w 2009 roku trochę się napisał. Kilka serii, serial, film, a do tego przecież wyczekiwany z niecierpliwością wielki event Blackest Night. Niemniej jednak nie zawiódł w moich oczach i spisywał się znakomicie. Seria o GREEN LANTERN vol. 4 cały rok prezentowała równy, wysoki, a czasem nawet bardzo wysoki poziom. Peter J. Tomasi podobnie jak Geoff Johns również nie zawiódł. Jego run w serii GREEN LANTERN CORPS vol. 2 to według mnie jeden z najlepszych ostatnich lat, a niektóre pojedyncze zeszyty były lepsze od tego, co dawał nam Johns. Tomasi świetnie sprawdza się pisząc wiele postaci, a do tego pokazał, że nie tylko Latarników umie pisać dostarczając jeden z najlepszych tie-inów do BN, czyli BLACKEST NIGHT: BATMAN. Sterling Gates - długo się zastanawiałem nad trzecim scenarzystą. Ostatecznie jednak zdecydowałem się na Gatesa z kilku powodów. Przede wszystkim Sterling zrobił coś, czego nie udało się nikomu od startu serii SUPERGIRL vol. 5, tj. wyprowadził Karę na prostą, zaciekawił czytelnika oraz wprowadził sporo świeżości i pomysłowości. Na korzyść tego scenarzysty można zaliczyć również fakt, że jest dość „niedoświadczony”, jeśli w ogóle można to o nim powiedzieć. To chyba najgłośniejszy debiut w DC od bardzo dawna i zdecydowanie udany moim zdaniem. Historie, które pisał o Karze, choć były w 2009 roku wymuszone wielkimi zmianami szykowanymi na 2010 rok, można śmiało zaliczyć do najrówniejszych ze wszystkich eS-tytułów, stąd właśnie taki, a nie inny wybór.

 

RYSOWNIK

     Ivan Reis              Gary Frank         J. H. Williams III     Tony S. Daniel         Doug Mahnke

AMEN: Ivan Reis – BLACKEST NIGHT dzięki niemu jest z każdym numerem „bigger, better and more badass”. Gary Frank - podobnie jak Damex chętnie zobaczyłbym więcej Supermana jego autorstwa

ARTICLES: Ivan Reis – BLACKEST NIGHT to prawdziwy majstersztyk. Doug Mahnke - za wszystkie przepiękne prace, a zwłaszcza prezentacje wszystkich Korpusów). Scott Kolins - jego kreska jest baaardzo charakterystyczna, a mi przypada do gustu.

BREJA: Ivan Reis, Doug Mahnke - obaj za pracę przy Blackest Night. Wspaniałe rysunki, klimatyczne, dynamiczne, idealnie oddające zarówno grozę jak i sensacyjny charakter eventu. Tony Daniel.

BUCK10: Philip Tan zdecydowanie za rewelacyjne rysunki do BATMAN AND ROBIN. Mark Bagley - jeden z moich ulubieńców zawitał wreszcie do DC. Mi to wystarczyło. Liam Sharp za ostre jak żyleta grafiki do GEARS OF WAR.

BUDDY BAKER: J.H. Williams III - lubię go od czasu, gdy po raz pierwszy zetknąłem się z jego ilustracjami przy okazji SEVEN SOLDIERS Morrisona i PROMETHEI Moore’a, ale to, co tworzy przy okazji DETECTIVE COMICS przebija wszystkie jego wcześniejsze prace i to co najmniej o klasę. Bez dwóch zdań seria ta to najlepiej rysowany tytuł tego roku. Francis Manapul - jego ilustracje w ADVENTURE COMICS to prawdziwa uczta dla oka. A do tego cisnął w tym roku jeszcze kilka świetnych okładek. Gary Frank - co tu dużo mówić, nikt tak dobrze jak on nie rysuje Supermana. Jeśli o mnie chodzi, to mógłby to robić już do końca życia.

DAMEX: Ivan Reis – BLACKEST NIGHT się czyta dwa razy, ten drugi po to by napatrzeć się na przepyszne horrorowe rysunki Reisa. Gary Frank - więcej Supermana jego kreską poproszę. Tony Daniel - tylko spójrzcie na jego Batmana - powinien rysować tą serię na stałe.

ECLIPSO: Tu nie ma niespodzianki - Ivan Reis - rysuje ładnie dla oka niezależnie, jaką postać miałby narysować. Świetna praca wykonana przy GREEN LANTERN vol. 4 oraz jeszcze lepsza w BLACKEST NIGHT. Patrick Gleason - rysunek bardzo oryginalny, ale nie wyobrażam sobie GREEN LANTERN CORPS vol. 2 narysowanego przez inną osobę. Mauro Cascioli - nie można przejść obojętnie obok jego pracy wykonanej w JL: CRY FOR JUSTICE. Jest oryginalny i jedyny w swoim rodzaju.

GAMART: Ivan Reis, J. H.  Williams III, Frank Quitely.

JOEY: Tony Daniel - artysta, który nie tylko posiada wiele talentów, ale również potrafi być elastyczny w swej pracy dostosowując swą kreskę do każdego następnego projektu. Gary Frank - oby miał jak najwięcej okazji pracować nad rozwojem postaci Człowieka ze Stali. Ivan Reis - za fantastycznie rozrysowaną serię GREEN LANTERN vol. 4, ale przede wszystkim za głośną w ostatnim czasie Najczarniejszą Noc, która najlepiej ukazuje jego wielki talent.

LOKUS: Zdecydowanym zwycięzcą jest dla mnie J. H. Williams III,   dzięki któremu zakochałem się (dosłownie i w przenośni) w postaci Batwoman, pisanej zresztą przez również wyróżnionego przeze mnie Ruckę. Niektóre plansze z jego komiksów to istne działa sztuki, które wzniosły zeszyty te na najwyższą, komiksową półkę. Ponadto wyróżniam także Ivana Reisa oraz Marka Bagley’a. Tego pierwszego za prace do BLACKEST NIGHT, a drugiego za to, że tylko dzięki niemu dotarłem do końca TRINITY, a BATMAN Winnicka nie wydawał mi się taki zły.

LUKESPIDEY: Ivan Reis - od kiedy po raz pierwszy zobaczyłem prace tego pana od razu wiedziałem, że to jest to. Mijały kolejne lata, a Ivan doskonalił się w swojej sztuce i śmiało można powiedzieć, że jego rysunki są po prostu epickie. Dzięki temu dobre scenariusze do serii GREEN LANTERN vol. 4 nabrały jeszcze większego rozmachu ozdobione wspaniałymi rysunkami, a to co wyprawia w BLACKEST NIGHT już przeszło do historii. Według mnie najlepszy rysownik 2009 roku bez dwóch zdań. Każdy, dosłownie każdy, jego rysunek to uczta dla oka. Doug Mahnke - już kiedyś zwrócił on moją uwagę przy okazji mini-serii FINAL CRISIS: SUPERMAN BEYOND. Kiedy jednak dostał angaż do GREEN LANTERN vol. 4 to wyraźnie było widać, że udoskonalił swój styl. Jego rysunki są staranne, ładnie narysowane i przyjemne dla oka. Widać w nich mocną i zdecydowaną kreskę, i wróżę mu naprawdę świetlaną przyszłość, bo wyrasta na jednego z najlepszych rysowników w branży. Mauro Cascioli - bardzo miłe zaskoczenie. Zupełnie nowa dla mnie postać w biznesie komiksowym, a w miniserii JL: CRY FOR JUSTICE spisał się znakomicie. Nieprzeciętny charakter oraz styl jego prac nie pozwala przejść obok nich obojętnie. Do tego widać, że kosztuje go to naprawdę sporo czasu, lecz efekt końcowy jest doprawdy oszałamiający. Zdecydowanie jedna z niewielu miłych niespodzianek w tej kategorii w 2009 roku.

 

SERIA REGULARNA

AMEN: FABLES - zdecydowanie najlepszy ongoing Vertigo, zapewnia ogromne ilości dobrej zabawy. UNKNOWN SOLDIER - świetna seria opowiadająca o problemach zarówno Afryki jak i człowieka zmuszonego do działania wbrew sobie. GREEN LANTERN vol. 4 - pozostaje pod wielkim wrażeniem tej serii odkąd ją czytam. Moim zdaniem najbardziej epicka opowieść z ongoingów DC.

ARTICLES: GREEN LANTERN CORPS vol. 2 - zwłaszcza za początek roku, teraz jest trochę gorzej. GREEN LANTERN vol. 4 - świetny Agent Orange i chyba najlepsza część całego Blackest Night. THE MIGHTY - oryginalna, krótka seria z masą ciekawych pomysłów. SECRET SIX vol. 2 - za ilość chorych (pozytywnie) scen na centymetr kwadratowy numeru.

BREJA: GREEN LANTERN vol. 4 - właściwie od początku nie schodzi poniżej pewnego, wysokiego poziomu. A w zeszłym roku miał się wyjątkowo dobrze z Agentem Orange i Blackest Night.

BUCK10: BATMAN AND ROBIN - niesamowicie przypadł mi do gustu niesubordynowany Robin i próbujący ogarnąć cały ten burdel w Gotham City Dick „Batman” Grayson. R.E.B.E.L.S. vol. 2 - zawsze byłem fanem Vrila Doxa i jego Legionu. Teraz mamy świetnego, cynicznego i chłodnego Vrila z zupełnie nową ekipą!. GREEN LANTERN vol. 4 - wciąż na fali, wciąż znakomite historie, wciąż pod wodzą niezmordowanego Geoffa Johnsa.

BUDDY BAKER: SCALPED - bezwzględnie najlepsza seria Vertigo ostatniej dekady i najlepsza seria kryminalna w ogóle. A co najbardziej przerażające z numeru na numer robi się coraz lepsza. GREEN LANTERN vol. 4 - to najlepsza regularna seria DC już od lat i nic nie wskazuje by w najbliższym czasie miałoby się coś pod tym względem zmienić. Oczywiście olbrzymia w tym zasługa świetnych i zaskakujących scenariuszy Geoffa Johnsa, ale także rewelacyjnych rysowników, którzy z nim współpracują. SECRET SIX vol. 2 - zdecydowanie najzabawniejsza seria DC przede wszystkim, dlatego że zbiera wyjątkowo barwną grupę „bohaterów”. I nawet, mimo że historia „Depths” była znacząco słabsza od poprzednich to i tak czytało się ją z wielką przyjemnością.

DAMEX: FABLES - baśnie mimo tylu numerów wciąż zapewniają czytelnikowi wspaniałe chwile, uwielbiam ją czytać. GREEN LANTERN vol. 4/GREEN LANTERN CORPS vol. 2 - traktuję jako jedno, bo przy okazji War of Light i Blackest Night stały się sobie bardzo bliskie. SECRET SIX vol. 2 - Gail Simone zapewnia nam kompletną jazdę bez trzymanki w każdym numerze, ta kobieta na pewno nie jest normalna.

ECLIPSO: R.E.B.E.L.S. vol. 2 - Bedard i spółka przypomnieli nam o Vrilu Doxie. Jako wielki fan L.E.G.I.O.N.u byłem bardzo ciekaw jak wypadnie powrót Coluńczyka. No i nie zawiodłem się. Zarówno rysunek jak i tekst na bardzo dobrym poziomie. GREEN LANTERN vol. 4 - zmieniają się artyści, (do których seria ta ma naprawdę szczęście), ale komiks ten nie schodzi poniżej określonego poziomu.

GAMART: THE OUTSIDERS vol. 2, GREEN LANTERN vol. 4.

JOEY: GREEN LANTERN vol. 4 - najciekawsza ze względu na różnokolorowe Korpusy, a zarazem jedna z czołowych serii wydawnictwa DC Comics. SECRET SIX vol. 2 - Gail Simone potrafi zaskoczyć czytelników swymi szalonymi pomysłami. Po prostu istne wariactwo! BATMAN AND ROBIN - intrygująca koncepcja nowego dynamicznego duetu pana Granta Morrisona. Sam scenarzysta obiecuje, że na tym jeszcze nie koniec, o czym przekonać się mamy w okresie wiosennym.

LOKUS: Tu postanowiłem nominować po jednym tytule z każdego oddziału DC Comics, który sprawił na mnie największe wrażenie. Z Vertigo wyróżniam świetną serię Mike’a Careya czyli THE UNWRITTEN, która tylko potwierdziła, że Carey to jeden z najlepszych scenarzystów piszących dla tego imprintu od wielu, wielu lat. Wildstorm reprezentować będzie tu zakończona w zeszłym roku STORMWATCH P.H.D., (co uważam za ogromną stratę), gdzie najlepiej został ukazany posępny post-apokaliptyczny klimat z linii World’s End. Główna część DC zostanie z kolei wyróżniona za BATMAN: STREETS OF GOTHAM, która moim zdaniem buja na głowę pozostałe dwa tytuły z Gackiem (BATMAN i BATMAN AND ROBIN). I to właśnie ta ostatnia wymieniona przeze mnie seria dostaje ode mnie Boostera. Zanim zaczniecie się zastanawiać: GREEN LANTERN vol. 4 jest tuż za wymienionym podium.

LUKESPIDEY: GREEN LANTERN CORPS vol. 2 - zdecydowanie jedna z najmocniejszych pozycji w DC w 2009 roku. Peter Tomasi oraz Patrick Gleason wykonali kawał świetnej roboty i choć Tomasi był poniekąd zmuszony pisać jak mu zagrają, bo przecież BN się zbliżało, więc trzeba było pisać podwaliny po event, to jednak uważam, że spisał się znakomicie. Seria trzymała cały rok równy i wysoki poziom, może z jednym czy dwoma zeszytami wyjątku, ale czymże są dwa dobre zeszyty do 10 znakomitych. GREEN LANTERN vol. 4 - sięgając po ten tytuł w 2009 roku serce było mi zdecydowanie najszybciej. W rok weszliśmy ze znakomitą historią „Rage of the Red Lanterns”, a następnie dostaliśmy zaskakująco dobry „Agent Orange”, potem to już oczywiście tie-iny do BN, ale takie tie-iny to ja kocham. Trzymały równy jak nie lepszy (jak niektórzy uważają) poziom od głównej miniserii. Nie sposób nie pochwalić również części wizualnej komiksu. Wspaniałe prace Ivana Reisa, szokująco dobre Philipa Tana oraz rewelacyjne Douga Mahnke’a to kolejny argument, dlaczego GL zasługuje na miano najlepszego tytułów regularnego w 2009 roku.

 

MINISERIA

AMEN: BLACKEST NIGHT - wspaniale skonstruowany event, który już namieszał w DCU. SUPERMAN: SECRET ORIGIN - przygody Człowieka ze Stali nigdy nie znalazły się wśród moich ulubionych tytułów. Jednak SECRET ORIGIN trafia idealnie w moje gusta.

ARTICLES: FINAL CRISIS - znacie moje zdanie - najlepszy event DC od lat i jedyny oparty na naprawdę dobrym pomyśle.

BREJA: BLACKEST NIGHT - bo to świetny komiks rozrywkowy i wciągający event nawet, jeśli do INFINITE CRISIS mu daleko. BATTLE FOR THE COWL - nie spodziewałem się, że z gruzów, w jakich zostawił świat Batmana Morrison można zrobić udaną serię, a Daniel tego dokonał, w dodatku świetnie ją ilustrując. Gdyby zamiast kiepskich ti-inów miała dwa numery więcej na rozwinięcie historii mogłaby być prawdziwą rewelacją.

BUCK10: THE FLASH: REBIRTH - nic odkrywczego i kopalnia powielanych pomysłów, ale nie oznacza to, że komiks jest słaby. Wręcz odwrotnie. Całość czyta się całkiem znośnie i jest to ewidentnie wybijający się tytuł. SUPERMAN: WORLD OF NEW KRYPTON - zdecydowanie numer 1 wśród miniserii. Spójna i trzymająca w napięciu historia. Właściwe ze względu na rozmiary S:WoNK winno nosić nazwę maksiserii, ale kto by się tym przejmował. Świetna propozycja.

BUDDY BAKER: BLACKEST NIGHT - wprawdzie przy 4 numerze akcja zaczęła trochę siadać, ale mam nadzieję, że teraz znów ruszy z kopyta. Zresztą nawet w słabszych momentach jest to naprawdę dobra seria. BATMAN AND ROBIN - Morrison w końcu, po średnim runie w BATMANIE oraz kompletnie skopanym FINAL CRISIS przypomina sobie, że potrafi pisać świetne scenariusze, a do tego ozdobione kreską jednego z moich ulubieńców – Franka Quitely’ego. NORTH 40 - czyli skrzyżowanie mitologii Lovecrafta i redneckich klimatów. Wbrew pozorom mieszanka ta wyszła bardzo udanie.

DAMEX: BLACKEST NIGHT - mini naprawdę ciekawa z masą świetnych scen, trochę „przygnieciona” ilością zbędnych tie-inów, niemniej i tak event roku. SUPERMAN: SECRET ORIGINBATTLE FOR THE COWL - bardzo mi się podoba rewitalizacja originu Człowieka ze Stali, którego fanem nie jestem, a mimo to na pewno zakupię wydanie zbiorcze. - może fabuła liniowa, ale rysunki i masa akcji zapewniają godziwą rozrywkę.

ECLIPSO: SUPERMAN: SECRET ORIGIN - gdy za odświeżenie originu Supermana bierze się taka para jak Johns/Frank to musi wyjść coś fajnego i tak też się stało. BLACKEST NIGHT – mimo wszystko jest to największe wydarzenie tego roku. Nieważne, że jeden numer jest rewelacyjny, a drugi jedynie średni i tak czyta się to z zapartym tchem.

GAMART: BLACKEST NIGHT: BATMAN, THE FLASH: REBIRTH.

JOEY: BLACKEST NIGHT - miniseria charakteryzująca się przednią rozrywką na najwyższym poziomie. BLACKEST NIGHT: BATMAN - całkiem udany horror z bohaterami Gotham City, nawiązujący do najnowszego wydarzenia. BLACKEST NIGHT: TITANS - miniseria warta uwagi. Zwłaszcza ze względu na udział wschodzącej gwiazdy DC Comics: J.T Krula.

LOKUS: Ja się pewnie znów wyłamię, ponieważ na pierwszym miejscu nie postawię ani BATTLE FOR THE COWL (miejsce trzecie), ani też BLACKEST NIGHT (miejsce drugie), ale Wildstormową produkcje o tytule NORTH 40, która jest nazywana następcą 30 DNI NOCY i w pełni na ten tytuł zasługuje. Mam nadzieję, że dzięki temu wyróżnieniu, chociaż kilka osób zajrzy do tej historii, bo jest tego naprawdę warta.

LUKESPIDEY: BATTLE FOR THE COWL - powiedziałbym, że aż strach pomyśleć, co się dzieje z poziomem scenarzystów w DC skoro za pisanie bierze się rysownik i wychodzi mu to znakomicie. Miniseria ta nie jest może wybitnym dziełem, nie zapadnie w pamięci na długie lata, lecz na pewno jest kawałkiem porządnego rzemiosła i Tony Daniel pokazał, że co jak co, ale pisać w klimatach Batmana potrafi.

 

POJEDYNCZY ZESZYT

AMEN: BLACKEST NIGHT #1.

ARTICLES: FINAL CRISIS #7 i FINAL CRISIS: SUPERMAN BEYOND #2 - razem, bo jedno bez drugiego nie ma sensu... przewrotna i bardzo oryginalna wersja „mitologizacji” superbohaterów. Godna swojego twórcy, który dzięki nim stworzył „ostateczną” opowieść o uniwersum DC), GREEN LANTERN vol. 4 #43 - za niesamowicie mroczny klimat... a także masę smaczków dla fana.

BREJA: BLACKEST NIGHT #1 - otwarcie i chyba zarazem najlepszy numer serii. Fantastycznie się kończy, ale już wcześniej wprowadza właściwy nastrój i klimat dla Blackest Night.  BLACKEST NIGHT #4 - największe w tym roku nagromadzenie wspaniałych scen na centymetr kwadratowy komiksu. Tylko tyle, i aż tyle. GREEN LANTERN vol. 4 #43 - wstęp do wiadomego eventu i jeden z najlepszych orginów dla villaina, jakie znam. Black Hand od tego czasu samą obecnością wywołuje dreszcze.

BUDDY BAKER: BATMAN: STREETS OF GOTHAM #4 - najlepsza rzecz spod znaku Batmana, jaka wyszła w tym roku, w szczególności za sprawą rewelacyjnej postaci Brokera. BLACKEST NIGHT #1 - ta seria miała tak dobre otwarcie jak chyba żadna inna ostatnimi czasy. A już ostatnich kilka stron i powrót Dibnych to prawdziwa rewelacja. JUSTICE SOCIETY OF AMERICA vol. 3 #26 - naprawdę wspaniałe zakończenie przygody Geoffa Johnsa z tym tytułem. Bardzo zabawna, optymistyczna i wzruszająca historyjka. Po prostu perełka. A przy zakończeniu, to aż mi się łezka w oku zakręciła.

DAMEX: GREEN LANTERN vol. 4 #43 - Black Hand w roli głównej, jeden z najlepszych zeszytów Johnsa - aż żal, że od tego czasu Hand jest trochę na uboczu. SECRET SIX vol. 2 #8 - Deadshot i Scandal na podwójnej randce, kupa śmiechu i masa trupów. BLACKEST NIGHT #1 - powolnie prowadzona akcja przez większość zeszytu, a i tak podczas lektury powtarzałem „wow” kilkukrotnie.

ECLIPSO: GREEN LANTERN vol. 4 #43 – świetne przedstawienie Black Handa. Posiada specyficzny klimat niepozwalający na chwilę oderwania. Po przeczytaniu chce się więcej i więcej. R.E.B.E.L.S. ANNUAL #1 – dla mnie jest to rzecz warta nagrodzenia. Kilku artystów stworzyło coś, co można nazwać originem Starro-zdobywcy. Ukazane są cele oraz rządze, jakie nim kierują, a także sposób, w jaki werbuje swoich generałów.

GAMART: BLACKEST NIGHT #1.

JOEY: GREEN LANTERN vol. 4 #43 - Geoff Johns czyni ostatnio same cuda przy uniwersum Zielonych Latarników. Zdołał z wielką efektywnością wprowadzić nas w wydarzenia swojego najnowszego eventu, a uczynił to nie tylko różnokolorowymi korpusami, ale przede wszystkim robiąc z Black Handa wielkiego gracza. Sami koniecznie musicie sprawdzić ten numer. BLACKEST NIGHT #1 - znakomite otwarcie dla tej miniserii. Po prostu Johns miażdży!

LOKUS: Tu również wymienię po jednym zeszycie z każdego oddziału DC. Vertigo zabiło mnie wypuszczając THE UNWRITTEN #4 – moim zdaniem najlepszej odsłony tej serii. Wildstorm zrobił dokładnie to samo dzięki STORMWATCH P.H.D. #21 i świetną akcją z Winterem i wampirami, ale Złoty Booster wędruje do BLACKEST NIGHT #3 za genialną wręcz scenę z Firestormem. Szkoda, że #4 już taki dobry nie był.

LUKESPIDEY: GREEN LANTERN vol. 4 #43 - na ten komiks czekało się długie miesiące i to nie dlatego, że miał być bezpośrednim wstępem do Blackest Night, lecz również dlatego, że debiutował w nim jeden z najbardziej utalentowanych rysowników w branży, czyli Doug Mahnke. Sam komiks opowiadał krótko o historii Black Handa, lecz utrzymany był w bardzo przytłaczającym i wręcz horrorowym klimacie, co tylko pobudzało chęć jak najszybszego sięgnięcia po to, co miało przynieść ze sobą Blackest Night. Poza tym dawno nie widziałem tak fajnie rozłożonego i przedstawionego komiksu. Wszystko to składa się w całość idealnie i chyba jest to jeden z nielicznych komiksów w 2009 roku, który nie rozczarował nikogo, a wręcz przeciwnie – zachwycił każdego.

 

HISTORIA

AMEN: Blackest Night -  każdy numer zaskakuje i wprowadza coś nowego, przy rosnącej z numeru na numer epickości nie wiem, co czeka nas na końcu. Battle for the Cowl - nie była to seria wybitna, jednak bardzo miło wspominam rywalizacje o zostanie Batmanem.

ARTICLES: Agent Orange (GREEN LANTERN vol. 4 #39-42) - najlepsza historia do GREEN LANTERN vol. 4 od czasu SCW, która naprawdę podgrzała u mnie emocje przed Blackest Night.

BREJA: Blackest Night - epicka, klimatyczna, świetnie napisana i narysowana kulminacja wszystkiego, co wydarzyło się od czasu GREEN LANTERN: REBIRTH. Na pewno nie jest to najlepszy event w historii DC, ale na kolejne numery żadnej historii nie czekałem tak od dawna. Battle for the Cowl - sporo dobrych scen, Jason Todd wykorzystany znacznie lepiej, niż zwykle. Seria pozostawia pewien niedosyt, ale to i tak najlepsze, co przydarzyło się bat-komiksom w zeszłym roku. Niestety większość tie-inów słaba, ale i tu trafiła się perełka w postaci Arkham. Agent Orange (GREEN LANTERN vol. 4 #39-42)- chyba najlepsza historia w GREEN LANTERN vol. 4 od czasu SCW. Wprowadza bardzo ciekawą postać Larfleeza, pozwala dowiedzieć się znów trochę więcej o przeszłości Strażników i w ogóle wciąga w świat GL jak czarna dziura. Po AO prawie chodziłem po ścianach czekając na BN.

BUCK10: Agent Orange (GREEN LANTERN vol. 4 #39-42)- bezsprzecznie najlepsza historia w DC roku 2009. Atmosferą, klimatem i konstrukcją bije na głowę wszystko, co zostało przygotowane w ubiegłym roku. Śmiem twierdzić, że Hal i inne Korpusy zostały zupełnie przyćmione przez rewelacyjnego Larfleeze’a. No i w tej historii jest moment, który według mnie jest tym najlepszym w minionym roku.

BUDDY BAKER: Blackest Night - cholernie dobra seria, której każdy kolejny numer czytam z olbrzymią przyjemnością. Gdyby nie kupa niepotrzebnych tie-inów można by ją uznać za modelowy przykład świetnego eventu. Batman Reborn (BATMAN AND ROBIN #1-3) – Grant Morrison wracający do świetnej formy, w dodatku wspomagany przez rewelacyjne ilustracje Quitely’ego. No i gromada rozkosznie popieprzonych złoczyńców z profesorem Pygiem na czele.

DAMEX: Agent Orange (GREEN LANTERN vol. 4 #39-42) - może końcówka mnie nie usatysfakcjonowała w pełni, ale reszta była bardzo dobra, znacznie bardziej udana, niż Rage of the Red Lanterns. Dark Entries - wciągająca i znakomita przygoda Johna Constantine’a, ciężko mi było się oderwać. Blackest Night - Dead shall rise!

ECLIPSO: Blackest Night: Batman – jedyny warty do odnotowania tie-in dotyczący najczarniejszej nocy. Ciekawie przedstawiona konfrontacja Dicka i Tima ze swoimi rodzicami. Agent Orange (GREEN LANTERN vol. 4 #39-42) – chyba najciekawsza historia minionego roku. Wprowadzenie świetnej postaci, jaką jest Larfleeze i jego Korpusu.

GAMART: Rage of The Red Lanterns (GREEN LANTERN vol. 4 #36-38), Agent Orange (GREEN LANTERN vol. 4 #39-42), The Deep (THE OUTSIDERS vol. 2 #16-20).

JOEY: Agent Orange (GREEN LANTERN vol. 4 #39-42) - historia ta jeszcze bardziej wzbudziła moje zainteresowanie Najczarniejszą Nocą. Batman Reborn (BATMAN AND ROBIN #1-3) - doskonała, w dodatku najnowsza seria Granta Morrisona, który ponownie w pełni sił, stworzył fantastyczną historię z nowym obrońcą Gotham, odpierającego groźne ataki Dr. Pyga i jego cyrku dziwadeł.

LOKUS: Tu zwycięzcą już dłuższy czas był dla mnie Whatever Happened to the Caped Crusader (BATMAN #686, DETECTIVE COMICS #853) Neila Gaimana. Historia ta pokazuje wszystko to, za co uwielbiam tego człowieka i mam nadzieję, że Gaiman będzie częściej zaszczycał nas swoją obecnością w komiksach, bo potrafi jak mało kto. Z kolei największy ubaw miałem przy lekturze Agent Orange (GREEN LANTERN vol. 4 #39-42), a największym, pozytywnym zaskoczeniem jest dla mnie opowieść z miniserii NORTH 40, dlatego też chciałbym zaznaczyć obecność obu tych historii na moim prywatnym podium.

LUKESPIDEY: Rage of The Red Lanterns (GREEN LANTERN vol. 4 #36-38) - mocna historia. Świetnie napisana z naprawdę zajefajnymi momentami, które na długo pozostają w pamięci. Do tego okraszona wspaniałymi rysunkami. Długo oczekiwało się na pojawienie nowych Korpusów. Ciekawość jak się one zaprezentują i czy wniosą coś nowego sprawiła, że danie smakowało jeszcze lepiej, gdyż dostaliśmy historię, w której poznaliśmy Czerwony Korpus, lecz również Niebieski. Do tego świetna akcja na Ysmault i Red Lantern/Blue Lantern Hal Jordan! Choć wielu może się z tym nie zgadzać to jednak dla mnie jest to najlepsza historia 2009 roku i najbardziej utkwiła mi w pamięci.

 

WYDARZENIE

AMEN: Śmierć Hawkmana (BLACKEST NIGHT #1). Dick zostaje Batmanem (BATTLE FOR THE COWL #3).

ARTICLES: Śmierć Gen - dziewczyny Firestorma (BLACKEST NIGHT #3) - jak pisałem w recenzji miałem ochotę wejść do komiksu i wpieprzyć Ronniemu.

BREJA: Początek Blackest Night (BLACKEST NIGHT #1), ale symbolicznie uznajmy za „ten” moment pojawienie się Czarnego Latarnika Elongated Mana z małżonką. Naprawdę polubiłem te postacie, więc zobaczenie jak ich rozkładające się trupy mordują  Jastrzębie... brrr. Ciarki przechodzą. Przemowa Barry’ego „Right now you two are Superman and Wonder Woman” (BLACKEST NIGHT #4) - świetnie napisane, pośród pędzącej naprzód akcji BN to takie momenty zostają w pamięci. Johns nawet, jeśli jest tylko sprawnym rzemieślnikiem to, kiedy chce potrafi pisać i zna postacie, o których pisze. Całe szczęście, że prawdziwych Supermana i Wonder Woman nie było pod ręką.

BUCK10: Powstanie nowego Dynamic Duo (BATTLE FOR THE COWL #3, BATMAN AND ROBIN #1), odrąbanie ręki Jordana przez Larfleeze’a (GREEN LANTERN vol. 4 #41) - pomarańczowy bardzo pragnął mieć ten cholerny niebieski pierścionek, który dzierżył Jordan. Ten jednak ani myślał się z nim rozstawać, dlatego stracił rączkę. Mocarna scena! Czuć było rządze Agenta, ból Jordana i nadchodzące wielkie zło. Powstanie DC Entertainment - bardzo ważne wydarzenie mające na celu usprawnienie produkcji filmów i seriali. Pierwsze zmiany już widać, w postaci szybkich decyzji odnośnie statusu filmowego LOBO. Cieniem kładzie się sytuacja z Supermanem, ale to zupełnie inna kwestia. DC Entertainment to odpowiedź DC/WB na Marvel Studios. Ogromny sukces gry BATMAN: ARKHAM ASYLUM - wreszcie znakomita gra z herosem w roli głównej. Najistotniejsze z naszego punktu widzenia, że stało się to udziałem bohatera z DC.

BUDDY BAKER: Black Hand  i czaszka Batmana (BLACKEST NIGHT #0), powrót Dibnych (BLACKEST NIGHT #1), Firestorm i śmierć Gen (BLACKEST NIGHT #3) - jak widać BN obfituje w zapadające w pamięć momenty. Praktycznie w każdym numerze ma miejsce scena, która potrafi czytelnika zszokować, zaskoczyć lub wywołać obrzydzenie.

DAMEX: Dick Grayson wygrywa „bitwę o pelerynę” (BATTLE FOR THE COWL #3). Hal Jordan wytyka Supermanowi, że ten chce „Ligi”, podczas gdy jemu zależy na „sprawiedliwości” (JUSTICE LEAGUE: CRY FOR JUSTICE #1). Śmierć Hawkmana i Hawgirl z rąk Czarnych Latarników Ralpha i Sue Dibnych (BLACKEST NIGHT #1).

ECLIPSO: Śmierć Hawkmana i Hawkgirl z rąk Czarnych Latarni Ralpha i Sue (BLACKEST NIGHT #1). Śmierć Gen przeprowadzona na oczach bezradnego w tym momencie Firestorma (BLACKEST NIGHT #3). Nekron przy użyciu czarnych pierścieni czyni swoimi sługami Dianę, Supermana i Superboy’a (BLACKEST NIGHT #5) – wszystkie te momenty zapierały dech i pewnie pozostaną na długo w pamięci każdego czytelnika.

GAMART: Akcja na komisariacie (BLACKEST NIGHT: BATMAN #2), przemowa Barry’ego „Right now you two are Superman and Wonder Woman” (BLACKEST NIGHT #4), koniec Hawkmana (BLACKEST NIGHT #1).

JOEY: Pojedynek o przywództwo nad Korpusem Sinestro pomiędzy Mongulem, a Arkillo (GREEN LANTERN CORPS vol. 2 #34). Bezlitosny atak Ralpha i Sue na niespodziewających się niczego Hawkmana i Kendre (BLACKEST NIGHT #1). Hal Jordan wytykający błędy obecnej Lidze Sprawiedliwości (JUSTICE LEAGUE: CRY FOR JUSTICE #1).

LOKUS: Jakoś nigdy nie byłem zbyt pamiętliwy do tego typu wyróżnień, jednak jedna rzecz zdecydowanie utkwiła mi w pamięci, a mianowicie kulminacyjna scena pokazująca odmienność nowego Batmana od starego – uśmiechający się Gacek (BATMAN #688). Nie wiem, czy w istocie tak było, ale czuje, że wtedy Internet i fani Batmana podzielili się na dwie grupy i na zmianę chwalili i krytykowali DC. Ja zdecydowanie chwalę. Reszta świetnych scen narodziła się w BLACKEST NIGHT, ale wyróżnię tylko dwie: śmierć Gen - dziewczyny Firestorma (BLACKEST NIGHT #3) oraz RISE Nekrona (GREEN LANTERN #4). Komiksowa pierwsza klasa.

 

BOHATER

AMEN: Hal Jordan - zdecydowanie najwięcej udanych występów w minionym roku, oby w przyszłym nie zwolnił obrotów. Moses Lwanga (THE UNKNOWN SOLDIER) - rozterki tej postaci są siłą napędową serii. Głęboka i skomplikowana postać.

ARTICLES: Superman - hmmm... chyba będę banalny, ale eS miał kupę fajnych występów. Chyba najbardziej zasługuje na to miano po SUPERMAN: WORLD OF NEW KRYPTON i FINAL CRISIS: SUPERMAN BEYOND.

BREJA: Barry Allen - wprawdzie uważam, że lepiej byłoby gdyby pozostał bohatersko zmarłym, ale jeśli miał powrócić, to właśnie po to żeby w tym roku i w takim stylu stawić czoła Blackest Night. Im lepiej poznaję teraz dzięki Johnsowi tą postać tym bardziej ją lubię. Nawet THE FLASH: REBIRTH, mimo pewnych, może nawet licznych wad, bardzo dobrze przedstawia Allena. Hal Jordan - co tu dużo gadać - to rok Green Lanterna, czyli innymi słowy Hala. Wszyscy Latarnicy mają swoje pięć minut, ale Jordan jest „tym” i ni święty ni diabeł nie zabierze mu tego. Dick Grayson - został Batmanem. Czy powinno do tego dojść, czy będzie nim długo to kwestie drugorzędne. Na razie dzielnie dokonuje niemożliwego godnie zastępując Bruce’a Wayne’a.

BUCK10: Superman - właściwie Supcia w jego sztandarowych tytułach jest jak na lekarstwo. Mimo to trzyma fason najbardziej prawego nie-człowieka i dzielnie sobie poczyna w plątaninie matactw ludzi i Kryptończyków. Udany rok. Damian „Robin” Wayne - nigdy bym siebie nie posądził o to, że tak bardzo polubię tego młodego narwańca. Jednak jego wybuchowy i niekontrolowany charakter dodaje kolorytu poczynaniom nowego Dynamic Duo. Barry Allen - tylko i wyłącznie za to jak poczyna sobie w Blackest Night. Wyrósł w niej na jednego z  najważniejszych bohaterów i jako jeden z nielicznych nie stracił głowy z chwilą inwazji Czarnej Śmierci (vel Latarników, co już nie dychają).

BUDDY BAKER: Hal Jordan - co tu dużo mówić, miniony rok po prostu należał do niego. Barry Allen - powrócił z hukiem i okazało się, że jest jedną z najciekawszych postaci tego roku. No i poza tym póki, co wygląda, że w BN odgrywa, co najmniej równorzędną rolę, co Hal. Dick Grayson - ku zaskoczeniu wielu uczynienie z Dicka następcy Batmana okazało się zdecydowanie najlepszym posunięciem dotyczącym Mrocznego Rycerza w ostatnich latach.

DAMEX: Guy Gardner - bezczelny i niepokorny, zawsze miło popatrzeć jak stawia się „Smerfom”, a z Rynerem tworzyli niezły duet. Barry Allen - w THE FLASH: REBIRTH da się lubić, ale to w BLACKEST NIGHT ma swoje najlepsze chwile, czy to z Jordnaem, czy bez. Dick Grayson - nie jest kopią Bruce’a, ma swój sposób na bycie Batmanem przed wszystkim będąc jednak sobą.

ECLIPSO: Superboy (Conner Kent) – Geoff Johns wykonał kawał dobrej roboty i zrobił z Connera postać wyróżniającą się na tle eS-tytułów jak i w całym DC. Dick Grayson – nieobecność Bruce’a wpłynęła pozytywnie na Dicka, który miał szansę pokazać, że może być jego godnym następcą. Szansę tę wykorzystał w 100%.

GAMART: Barry Allen, Hal Jordan.

JOEY: Dick Grayson - nie będę tu oryginalny. Dick jako nowy Człowiek-Nietoperz pokazuje, na co go naprawdę stać. Guy Gardner - nie byłem pewien, co do tej nominacji, ale przekonała mnie do tego jego ostatnia postawa, a mianowicie jego reakcja na widok „martwego” przyjaciela. A to, co wyprawia jako Red Lantern zasługuje na jeszcze większy aplauz, tym bardziej, że samemu zdziesiątkował grupę truposzy. Ciekawe, co będzie dalej? Barry Allen - doskonale przeprowadzona reanimacja tego upadłego przed laty bohatera.

LOKUS: Tu to pewnie przedzielę społeczność DCM na pół, ale swoją nagrodę wręczam Damianowi Wayne’owi, czyli nowemu Robinowi. Dlaczego? Ponieważ w tym roku nie było, oprócz niego, ani jednej komiksowej postaci, która sprawiłaby u mnie takie poruszenie. Najpierw pojawił nam się jako egoistyczny, zarozumiały gówniarz, by z czasem wyrosnąć na bohatera, którego autentycznie polubiłem. Jego nieustanne zaczepki słowne z Dickiem są tym, czego dawno już brakowało w komiksach z Gackiem nawet, jeśli mamy w nich zupełnie nowy Dynamiczny Duet. Cała reszta herosów zachowywała się w minionym roku tak, że niektórych nadal lubię, a niektórych nie. Do Damiana dorzucę jeszcze Hala Jordana i Green Arrowa. Obu za występy w swych solowych seriach.

 

ZŁOCZYŃCA

AMEN: Necron - jako osoba stojąca za całym Blackest Night, Necron musiał znaleźć się w czołówce złoczyńców. Larfleeze - jego historia w GREEN LANTERN vol. 4 jest jedną z moich ulubionych związanych z tą serią. Czekam na jakąś większą role w Blackest Night.

ARTICLES: Czarny Latarnik Firestorm - najlepszy villain całego BLACKEST NIGHT i myślę, że ciężko go będzie przebić. Profesor Pyg - chory... w pozytywny sposób.

BREJA: Black Hand.

BUCK10: Black Hand - tylko za wstęp i początek do Blackest Night oraz mroczny dzienniczek prowadzony na końcu komiksu GREEN LANTERN. Starro za rozmach w kosmosie i starcie z R.E.B.E.L.S. vol. 2. Larfleeze - chyba jeden z najciekawszych złoczyńców ostatnich lat. Napędzany chciwością jest tak odpychający i odrażający, że aż fascynujący. Okrutny do szpiku kości, zły i zmanierowany. Po prostu kwintesencja czystego zła.

BUDDY BAKER: Black Hand - w zasadzie za sam występ w GREEN LANTERN vol. 4 #43 należy mu się miejsce w tym gronie. Broker - może to i nie do końca złoczyńca, ale z pewnością jedna z najoryginalniejszych postaci, jakie pojawiły się ostatnimi czasy w komiksach DC. UWAGA! SPOJLER DOTYCZĄCY SERII THE MIGHTY Alpha One – no, bo jeśli pomyśleć, że na całym świecie istnieje tylko jeden nadczłowiek, w dodatku dysponujący mocami Supermana i jest zły, to człowiek od razu czuje się nieswojo.

DAMEX: Nekron - gdy ujawniono, że to on stoi za Blackets Night sięgnąłem do komiksu, gdzie pojawił się po raz pierwszy - bogatszy o tę wiedzę i widząc, co się dzieje teraz zdecydowanie utwierdzam się, że to WIELKIE ZŁO. Larfleeze - ma potencjał, oby go wykorzystano na większą skalę po Blackest Night, jeśli przeżyje. Superboy-Prime - Chłopak ze Stali w wersji „madafaka”, gdy akurat nie chce zniszczyć wszystkiego i wszystkich daje upust agresji piszą posty na forum DC Comics.

ECLIPSO: Starro-zdobywca – postać, która pojawiła się nagle z innej galaktyki i odważyła się zabrać Doxowi jego L.E.G.I.O.N. Potrafił zapanować nad Starro i użyć kosmicznej rozgwiazdy w swojej walce o podbój kosmosu. Black Hand –  z nijakiej postaci urósł w minionym roku do miana jednego z głównych villainów. Świetne sceny z użyciem czaszki Batmana i morderstwa swojej rodziny.

JOEY: Superboy-Prime - nieźle dał w kość naszym bohaterom w czasie ostatnich wydarzeń w DC Universe. No i trochę mi go żal. Larfleeze - niezwykle oryginalna postać z wielkim potencjałem.

LOKUS: Hmm... ciężki wybór. W zasadzie żaden złoczyńca nie wyróżnił się znacznie ani na plus, ani też na minus, (jeśli można to tak nazwać). Skoro jednak trzeba już kogoś wskazać, to mój wybór padnie na Black Handa za świetny występ w GREEN LANTERN vol. 4 #43. Również Black Mask i Two-Face zapadli w mojej pamięci, ale raczej tylko z racji tego, że z największym zapałem, oprócz produkcji z Wildstormu, czytam Bat-tytuły.

LUKESPIDEY: Zdecydowałem się na Starro-zdobywcę, z tego względu, że bardzo fajnie zaprezentował się na łamach serii R.E.B.E.L.S. vol. 2, w przeciwieństwie do Necrona, który poza tym, że odpowiedzialny jest za BN, to w 2009 roku nie pokazał absolutnie nic ciekawego, a raczej nierozsądnie byłoby oceniać na kredyt zaufania. Do tego można dorzucić również Larfleeze’a. Pomarańczowy Latarnik to zdecydowanie najoryginalniejsza postać minionego roku.

 

DRUŻYNA

AMEN: Green Lantern Corps - najsprawniejsza, najciekawsza i najbardziej zróżnicowana drużyna, której występy nie mogą się znudzić. Secret Six – wszędzie, gdzie się pojawiają robią totalny chaos, jak ich nie kochać?

ARTICLES: Green Lantern Corps - mimo ze BN nie spełnia na razie wszystkich oczekiwań, to jednak rok 2009 należał do Korpusu.

BREJA: Green Lantern Corps.

BUCK10: R.E.B.E.L.S. - kosmiczna wersja Secret Six z wszystko wiedzącym Vrilem Doxem na czele. Jedna z najlepszych ekip w uniwersum DC. Gdyby tak jeszcze Lobo zawitał do tej serii. JLA - nominacja dla tej drużyny od numeru #38 serii JUSTICE LEAGUE OF AMERICA vol. 2, czyli początek runu Jamesa Robinsona.  Tą nominacją jest jak z Noblem dla Obamy. Zupełnie na wyrost, za plany i wizję przyszłości. Otóż generalnie JLA przez większość czasu dołowała, ale początek nowej opowieści tak bardzo przypadł mi do gustu, że zadecydowałem dać jej ogromny kredyt zaufania. Nareszcie w JLA nie będą sami najwięksi. Secret Six - niepokorne i lekko szurnięte komando robi zadymę wszędzie, gdzie się tylko zjawi. Każdy numer to istna beczka prochu. Cudeńko.

BUDDY BAKER: Green Lantern Corps - zdecydowanie najciekawsza ekipa ostatniego roku. Przede wszystkim dzięki temu, że to właśnie w tytułach z Latarnikami dzieją się najciekawsze rzeczy. Secret Six - no, bo jak można by nie uwielbiać tak porąbanej ekipy, której członkowie przy każdej nadarzającej się okazji rzucają się sobie do gardeł.

DAMEX: Green Lantern Corps - beware their power! Numero uno w niwersum), Secret Six - najbardziej poprany skład w dziejach, gdy nie próbują się wzajemnie zabić wplątują się w śmiertelnie niebezpieczne misje. Legion of Super-Heroes - za sprawą Johnsa trochę ich polubiłem.

ECLIPSO: R.E.B.E.L.S. – Vril Dox II jego nowa drużyna to zdecydowanie najlepsza grupa, jaka zaprezentowała się w tym roku. Jest to połączenie istot o zupełnie odmiennych charakterach, a do tego kieruje nimi zadufany w sobie, bardzo inteligentny i nieznośny Brainiac 2. Kto nie czytał niech żałuje. Green Lantern  Corps – niezmiennie przygody opisane w GREEN LANTERN CORPS vol. 2 zadowalają swoim poziomem. Dobre występy zwłaszcza Guy’a, Kyle’a i Soranik.

GAMART: Green Lantern Corps, Outsiders.

JOEY: Green Lantern Corps - najlepsza organizacja zbierająca najbardziej różnorodne, czy raczej najdziwniejsze istoty z całego wszechświata. Secret Six - dosyć niecodzienni bohaterowie o niecodziennych skłonnościach.

LOKUS: Grup w DC mamy od cholery i tylko jedna z nich wyróżnia się ostatnio bardzo na plus i jest to naturalnie Green Lantern Corps, której członkowie w pewnej chwili mieli ciekawsze przygody, niż sam Hal Jordan. Na drugim miejscu umieszczę Outsidersów, którzy są dla mnie największą zeszłoroczną niespodzianką (Alfred rulez), a podium dopełni ekipa ze Stormwatch, którzy jednak znaleźli się tu tylko dzięki 1/4 swojego składu.

LUKESPIDEY: 2009 rok to rok Korpusu Zielonych Latarników. Jeśli chodzi o drużynę to żadna nie była tak często na ustach czytelników jak właśnie członkowie Green Lantern Corps. Ciekawe historie, masa akcji i naprawdę różnorodne oraz interesujące postacie.

 

NOWA SERIA REGULARNA / MINISERIA

AMEN: SWEET TOOTH - seria jest określana jako „Mad Max spotyka Bambi” i świetnie oddaje to para głównych bohaterów. Świetny klimat post-apokaliptyczny, jak do tej pory dobry scenariusz i barwne postacie sprawiają, że SWEET TOOTH to dla mnie nowość roku. THE UNWRITTEN - z każdym numerem pomysłowość twórców mnie zaskakuje, niecierpliwie czekam na każdy nowy numer. ADVENTURE COMICS vol. 2 - świetna seria pełna humoru, każdy numer jest esencją rozrywki.

BREJA: BATMAN: STREETS OF GOTHAM, RED ROBIN.

BUCK10: GEARS OF WAR - od powstania gry byłem zafascynowany wykreowanym w niej światem. Seria ta wydatnie zaspokaja moją rządzę poznania wszystkiego, co związane jest z GoW. R.E.B.E.L.S. vol. 2 - od pierwszego numeru trzyma wysoki poziom i szybko wybiła się na czoło komiksowych braci serwowanej przez ludzi z DC.

BUDDY BAKER: THE MIGHTY - bezwzględnie najlepszy tytuł z DC, jaki pojawił się w tym roku – świetne postacie, świetna historia i kupa nawiązań do klasyki komiksu. ADVENTURE COMICS vol. 2 - kolejny raz okazuje się, że Geoff Johns to istny Midas komiksu i wszystko, czego dotyka zmienia się w złoto. Tym razem blasku dodają serii jeszcze wspaniałe ilustracja Francisa Manapula.

DAMEX: THE UNWRITTEN - zaraz po FABLES mój ulubiony tytuł z Vertigo, a to dopiero parę numerów wyszło. SWEET TOOTH - nie lubię post-apokaliptycznych klimatów, ale dałem komiksowi Lemire’a szansę i póki, co jest dobrze. ADVENTURE COMICS vol. 2 - ciepła seria z humorem i ciekawymi dylematami Superboy’a – „Co zrobiłby Superman?/Co zrobiłby Lex Luthor?”.

ECLIPSO: R.E.B.E.L.S. vol. 2 – patrz kategoria SERIA REGULARNA i DRUŻYNA. BATMAN AND ROBIN – jedyna seria traktująca o Batmanie, którą należało w tym roku czytać, gdyż inne Bat-tytuły miały wzloty i upadki. Przygody Dicka i Damiana miały w sobie to „coś”. No i Morrison stanął tym razem na wysokości zadania. ADVENTURE COMICS vol. 2 – nowy artysta + świetny scenarzysta + postać o dużym potencjale = całkiem fajny komiks, który dobrze się czyta.

Autor: Redakcja DCM



Najnowsze na Forum:

Login: Hasło:
Odp: Gry wysłane przez kelen Dzisiaj o 17:36:37
Odp: Serial wysłane przez Breja Dzisiaj o 17:12:18
Odp: Na poprawę humoru :P wysłane przez LukeSpidey Dzisiaj o 14:41:25
Odp: Bazar wysłane przez Damex Dzisiaj o 13:46:45
Odp: Fan Arty wysłane przez LukeSpidey Dzisiaj o 12:40:07
Odp: Serial wysłane przez marasco Dzisiaj o 09:13:44
Odp: Burton - skąd fenomen tego średniego reżysera? wysłane przez Damex Dzisiaj o 09:01:19
Odp: Gry wysłane przez Damex Dzisiaj o 08:53:57

Wszystkie materiały graficzne na stronie należą do DC Comics oraz Warner Bros i pełnią rolę informacyjną. Kopiowanie materiałów zawartych na stronie bez zgody autorów - zabronione!
Copyright DC Multiverse 2007-2010 / Projekt by Artur "Articles" Skowroński